Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroczysko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroczysko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 marca 2010

Powolutku coś dłubię w kąciku...

Bardzo powolutku, ale jednak. W swoje własne urodziny znalazłam czas by zrobić AŻ jedną kartkę. A co!!! Zawsze musi być ta pierwsza na dobry początek ;) Poza tym, moje kochane koleżanki sprawiły mi prezent w postaci zakupów w c4y, a wiadomo, że takie zakupy od razu nakręcają do działania :)
 
Zanim pokażę kolejne projekty - nie wiadomo kiedy - i doczekam się zakupów (nie tylko tych urodzinowych) mam nadzieję pokończyć kilka zaczętych rzeczy :) znów pokazuję moje, coraz to większe dzieciaki. Kidy zleciał pierwszy miesiąc Lili?? Szok, jak czas szybko płynie!!!

Tymo i upolowany w sklepie lizak - upolowany, w sensie dostany. Do dziś lizak niedojedzony, ale za to fajnie na fotach zaistniał ;)
A Lilak się stroi i wyciąga. Dobrze, że nie nakupowałam jej zbyt wielu kreacji bo dzięki ciociom i wujkom jej garderoba jest bogatsza niż moja (zazdroszczę!!) Niestety dopadła ją jakaś wysypka globalna. Na szczęści nie ma objawów, że ją to boli czy swędzi ;)
Pogoda marna na miłe przechadzki, ale czasem udaj się wyjść z domu choć na trochę.

A jak nie spacerem, to rozrywek w domu szukamy.

Tymek jest zaskakująco wspaniałym, dobrym, opiekuńczym starszym bratem. Bałam się tego jak zareaguje na nową sytuację, a jak na razie jestem tylko miło zaskoczona!



W między czasie kuszą takimi cuksami:

czwartek, 5 listopada 2009

Szczęśliwego rozwiązania...

Czasami jest taki moment, kiedy się czuje, że jest się częścią cudu i wg mnie taki moment to piękny pretekst to utrwalenia, uczczenia i wyróżniania. Z takiej właśnie okazji - cudu rozwijającego się nowego życia - powstała ta oto kartka oraz małe przyjęcie na naszym Uroczysku. Były balony, prezenty i mam nadzieję, że zrobiłyśmy miłą niespodziankę przyszłej mamie.
Szczęśliwego rozwiązania




Dla Mamusi na końcówce już ciąży - najlepsze życzenia pomyślnego, szybkiego porodu i na trochę dalszą przyszłość - radości z maluszka, który już pokochał jej bijące non stop dla niego serduszko niczym ulubioną kołysankę. A dla Maluszka jeszcze taki prezencik powstał - za pomoc w jego stworzeniu dziękuję mojemu mężowi, imiennikowi maluszka.


I teraz to już tylko kciuki trzymam i czekam razem z mamą malucha i jej bliskimi na pojawienie się nowego członka rodziny.

sobota, 7 marca 2009

Świętowanie - czwartkowa odsłona

Witam wieczorkiem na prawie urodzinowej kawie :) Widzicie jaki mam kubol ??? Fajny co??? (Prezent od Moniki) a to kwietne cudne tło też od Uroczyskowych dziewczyn (Milki, Elci i Ewci Yvette) :) [Milka pewnie się uśmieje, jak jej powiem, że tulipany były ze mną w łazience!!! - od razu stała się mega ekskluzywna!!!]

Najpierw się pochwalę: CIASTO SIĘ UDAŁO!!!!!!!! Normalnie wyszło i się w mig rozeszło!!!! SZOK!!! Ale dumna jestem z siebie!!!!! (KINGA - dziękuję za przepis :*)


CIASTO EKSPERYMENTALNE
od Kingi, która zwie je chałwowym,dla mnie jednak to
CIASTO SEZAMKOWE z NIESPODZIANKAMI
MI SIĘ UDAŁO, KAŻDEMU SIĘ UDA

CIASTO:
3 szkl. mąki
3 łyżki śmietany
20 dag.margaryny
4 żółtka
1/2 szkl. cukru (dałam mniej)
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Zagnieść ciasto, podzielić na 2 części. Ze względu na posiadanie jednej okrągłej blaszki najpierw zrobiłam część górną.

NA GÓRNĄ CZĘŚĆ:
20 dag. sezamu
1 łyżka masła
1 łyzka cukru
1 łyżka miodu

Wszystko podgrzać aż się połączą składniki.
Jedną część ciasta wyłożyć na blaszkę, na wierzch wyłożyć masę sezamową. Upiec. (chyba ze 20 minut w 180...zawsze zapomnę zerknąć na zegarek).

NA DOLNĄ CZĘŚĆ:
4 białka
1/2 szkl. cukru (dałam mniej)
10 dag. wiórek kokosowych
powidła (dałam dżemu porzeczkowy)

Białka ubić na pianę, połączyć z cukrem i wiórkami.
Drugą część ciasta wyłożyć na blaszkę, posmarować dżemem, na wierzch wylać białka. Upiec (podobnie jak pierwszą część).

NIESPODZIANKA NA ŚRODEK: MASA CHAŁWOWA:
25 dag masła lub margaryny (na bank dałam z połowę tego)
30-40 dag. chałwy (miałam 3 batoniki = 30dag.)

Wymieszać, położyć na ciasto z kokosem, przykryć ciastem z sezamem. Trzymać w lodówce.

***
Czwartek miałam inny ciutkę, bo wolne wziąć musiałam, co nie znaczy że było przyjemnie. Całe przedpołudnie w szpitalnej poczekalni...masakra!!!! Oddychać czym nie było tyle ludzi. Po co on zapisują na godziny??? NIE WIEM!!! Dzieci dostawały już kręćka maksymalnego, a do gabinetu wchodził ktoś poza kolejnością (bo coś tam...)... No ale przetrwaliśmy, ale nerw był... Za 3 miesiące powtórka z rozrywki :( (chyba że prywatnie poszukam, kasę się wyda, ale czas będzie nasz :))
Tymo z tego wszystkiego zasnąć nie mógł, tyle co kwadrans w aucie oczy zmrużył :(

Potem już inne klimaty. Przymotałam Tyma i powędrowaliśmy na tramwaj, kierunek : Uroczysko :) Dziewczyny mnie po prostu zarzuciły życzeniami i podarunkami!!!! SZOK!!! (normalnie albo mnie lubią albo coś ode mnie chcą - hihi)
Tak czy siak humorki się poprawiły:

360 miesięcy i 17 miesięcy ;)
Moje biurko zakwitło całą masą zrobionych specjalnie dla mnie kartek i śliczności!!!! Koniecznie zajrzyjcie do Kamilki - cudny komplet mi przygotowała!!!! Marzenie!!!

Ania obdarowała mnie kropelkami rosy i uroczą kartką:
I coś dla miłośniczki brązowych miśków też dostałam: (Ewciu dziękuję :*)

Dziękuję za wszystkie życzenia czwartkowe, kwiaty, kartki, słodycze ( by myśleć kreatywniej) i cudne prezenty!!!!! Kochane jesteście dziewczyny!!! :* Dzięki za miłe popołudnie urodzinowe!!!!
A! Jeszcze jedną niespodziankę miałam w czwartek!!! W skrzynce!!! Koczes, dzięki!!! Kto ciekawy,niech TU zerknie :)

sobota, 21 lutego 2009

Artysta mi rośnie...

Bardzo na wyrost dałam tytuł posta, ale czyż nie fajnie brzmi??? Zresztą, kto wie??? Tymo to tańczy to śpiewa, a jak chwyci za ołówek to już bardzo fachowo trzymać się mu udaje ;) Tak mi się to rysunkowe foto spodobało, że poprosiłam Bożenkę o jego wydrukowanie. I oto, bardzo szybko (bo foto jest ze stycznia) udało mi się je w scrapa wrzucić :)
Kiedy zobaczyłam truskawkową mapkę od razu postanowiłam coś z nią zadziałać!!! Ja, zupełnie antymapkowa, postanowiłam zamapkować kolejny raz... na luzie... I tak oto sięgnęłam po foto mojego artysty :)... Pomysły mi się różne w głowie kłębiły ;) Prześliczne ale wyszło tak właśnie, jak wyszło. Prześliczne "baloniki", tudzież "drzewka" - jak sobie skojarzyłam, ostatecznie miały być plamami rozlanej farby... słabo to widać ;) Z zamysłu kolorowego też nic nie zostało... nie mówiąc już o kształcie kwadratu ;) hahhaha Ale wiecie co??? Jestem zadowolona! :) Mi tam się podoba ten obrazek ;)
No to moja WOLNA interpretacja ;) No i co powiecie??? (fajnie nie???)
Żeby było wiadomo jak bardzo na luzie podeszłam do tej mapki, pokazuje też mapkę:
Jeszcze trochę szczegółów:)




Piękny poranek dziś był, zapowiadający piękny dzień - co się właśnie ziszcza więc lecimy korzystać z pogody. Dobrej soboty!!!


PS.
Zapraszam na Uroczysko - obiecana wcześniej niespodzianka już jest!!!
KONKURS : (klikaj w obrazek)

środa, 18 lutego 2009

Święto Moniki

W miniony czwartek na uroczysku obchodziliśmy urodziny Moniki. Z tej okazji powstała taka skromna karteczka:

Nelce dziękuję za najważniejszy element ;)

Więcej o uroczyskowym spotkaniu na Uroczysku. W końcu zaczęłam odśnieżać naszego wspólnego bloga, niedługo będzie tam niespodzianka związana z NASZA ROCZNICĄ !
***
Na razie, ku osłodzie dnia buziaczek :)
Oj, widzę, że na grzywkę trzeba zapolować!!!! Nie dajcie się zimie!!!! Ja się daję... daję się na 108, zasypiam, ziewam, szukam nory na przezimowanie...
Jakiś czas temu mój kącik zmienił lokalizację - była zamiana na pokoje i biurka - wczoraj ogarnęłam troszkę, więc TA DAM mój nowy kącik przedstawiam WAM:
Już coraz lepiej się odnajduję, choć ciągle rzeczy migrują jeszcze i szukają najlepszego miejsca dla siebie, to już mi dobrze w tym nowym miejscu. Mam też cudnych nowych lokatorów:

Cassiu!!! Dziękuję!!!

sobota, 20 grudnia 2008

Całkiem przedświątecznie ;) Wigilia na uroczysku

Czwartek
Deszcz na ulicach, mokro, szaro, ciemno... nie wiem czy przez tę pogodę, czy jeszcze z innego powodu (za mało chodzę po sklepach?? ;)) , ale jakoś mało widzę te nadchodzące święta. Mój dom bez dekoracji, ale robienie kartek, pierników, pakowanie prezentów... to wszystko dało mi poczucie, że święta są już tuż tuż!!! I moja mikołajkowa książka "Święta, święta..." też mi ładnie nastrój buduje. Choć też pare smutnych spraw, bo święta będą inne niż dotychczas, w zmniejszonym gronie... :(

I tak w czwartkowe popołudnie, jak w większość czwartków, trafiłam na Nasze uroczysko. Ależ było gości!!! Zwłaszcza tych małych!!! Nasze pierniki stawały się obiektem artystycznych wyżyć!!!

Trochę mniejsi od razu spożywali pomijając malowanie ;) ..
albo wyżywali się na inne sposoby ;)
Niektórym się poszczęściło - załapali się na całusa "pod jemiołą" ;)

Byli też tacy, co wzorowo się przygotowali na przedświąteczne kucharzenie ;)
Królową pierniczków bezapelacyjnie została Milla, której ciasteczka aż żal jeść - takie piękne ubranka dostały ;)

Był też czas na ubranie choinki :)

i na miłe rozmowy, np o foremkach na ciastka ;)

Piątek
Ostatni dzień pracy, rano lecę na busa, po pracy znów i ekspresowe pakowanie, kończenie bilecików i ostatnie szlify robótkowych prezentów, a potem w podróż. Najpierw w krótką, potem ciut dalej. Moje domowe, już ponad dwutygodniowe pierniczki jadą jeszcze niepomalowane razem z nami.
I wiecie co??? PADA ŚNIEG!!!!

środa, 3 grudnia 2008

Festiwal Haftu, Koronki i Rękodzieła w Łodzi

W sobotę moich chłopcy wybrali się do babci, a ja miałam czas na spotkanie z dziewczynami naszymi na Festiwalu. Oczywiście od czego się zaczęło?? OD ZABŁĄDZENIA!!! Najpierw trasa jakaś za długa była, potem bramy pozamykane, a na koniec okazało się, że budynek nie ten ... Udało nam się jednak trafić - mi i Bożence - przy pomocy nawigacji telefonicznej Kamilci ;)
Byłam zaskoczona nowym budynkiem!!! Największy to plus miało dla osób uczestniczących w kursach - miały więcej spokoju przy pracy, bo zajęcia odbywały się na "balkonie" a nie, jak poprzednio, pomiędzy stoiskami. Poza tym, pewno ładniejszość budynku, wpłynęła na ceny... Wejściówka 10zł!!! To już przesada! ;) (nie mówiąc o znacznym podwyższeniu cen za stoisko). Trochę to odstraszało...
A tu, w Stamperii, kupiłam sobie arkusik filcu na choineczki ;) bo mi się już zielony prawie skończył ;)



Nasze dziewczyny też miały swój kącik ;)

Ewa delektuje się herbatką, a Ania zerka z lusterka ;)

A to część tego, co można było kupić. Oczywiście, po resztę, zapraszamy do
Tykających Zegarów ;)