Niebawem otwarcie fajnego miejsca w Łodzi:
(można kliknąć w obrazek by dowiedzieć się więcej)
***
To tak z nowinek - ja jeszcze nie byłam, ale większość Uroczyska tak (można podejrzeć na naszym wspólnym blogu). Klimacik ponoć super dziewczyny zrobiły ;)
U nas areszt domowy - chorobowy, tak święta na dzieci podziałały, że się pochorowały. Właściwie to Tymek się pochorował, a nas wszystkich po kolei brało już potem ;) Ale dajemy radę, tylko wyjść z domu się chce bardzo... mimo że szarówka za oknem dziś.
Przy okazji fotka, której świątecznie nie zdołałam umieścić:
Życzenia wciąż aktualne ;)
Jakoś na twórczość radosną mało czasu ostatnio było i mobilizacja marna, ale udało mi się uszyć pokrowiec na pieluszki. O taki:
Ideału krawieckiego nie osiągnę nigdy, nie łudzę się, ale zadowolona jestem i pomocne mam ustrojstwo bardzo, więc się cieszę, że w końcu je uszyłam.
Lilaczek, podobnie jak Tymek w pierwszych miesiącach życia ma mega problemy ze skórą, więc ciągle myjemy, natłuszczamy, myjemy, natłuszczamy... a efekty marne. Skóra raz super, a za godzinę cała w kropki! Na szczęście humor jej dopisuje i nawet jak budzi się na jedzonko po 6 czy 9 godzinach snu uśmiecha się radośnie.
A Tymek też nie poddaje się chorobie, energii ma za dwoje. Ostatnio oglądałam oglądałam z nim zdjęcia, na jednym byłam ja, w wieku 2-3 lat. B: Kto to jest? T: Nie wiem... To przecież Tymek!!!
heheh
Moja mamusia też mówi, że jak patrzy na Tymka, to jakby ja malutka. Widać coś w tym jest.
I jeszcze pytanie: Czy wszyscy co mają dzieci i nie traktują ich golarką mają czasem takie efekty podcinania włosów? :
Pozdrawiam i do następnego razu!